INFIDEL (SPRAWDŹ)

Dominik Szcześniak, Halo komiks:Infidel to polityczny horror z morałem, bo ostatecznie wszystkie te straszne wydarzenia, jakie rozgrywają się na jego łamach, sprowadzają się do jednej kwestii: zaufania. Drugiej osobie, sąsiadowi, rodakowi, obcemu, i tak dalej… Infidel to komiks wart uwagi. Ważki temat i niesamowite ilustracje powinny być wystarczającą rekomendacją. Ciąg dalszy tutaj.

Józek Śliwiński, gameplay: Czytanie Infidel to czysta frajda. Doświadczenie tak na polu intelektualnym, jak i estetycznym. Skłamałbym twierdząc, że nigdy nie trafiłem na nic bardziej przerażającego. Szczury Blasku, 30 Dni Nocy czy Detektyw Fell to pozycje, które wywarły na mnie silniejsze wrażenie. Mimo wszystko Infidel, nawet jeśli mniej emocjonujący, otrzymuje ode mnie najwyższą notę. Wszelkie braki na tym polu rekompensuje dojrzałą fabułą i niezwykle plastyczną oprawą. Polecam! Reszta tutaj.

Maurycy Janota, Panteon: Twórcy Infidel zmierzyli się z trudnym tematem i absolutnie nie można powiedzieć, że polegli. Campbell dba o to, żeby całość sprawdzała się jako wytrawny, działający na wyobraźnię i mrożący krew w żyłach horror. Pichetshote natomiast celnie komentuje tu rzeczywistość, dostrzegając pewne związki i reakcje zachodzące w głowie wystraszonego, szukającego najprostszych odpowiedzi człowieka. Całość tutaj.

NIENAWIDZĘ BAŚNIOWA #3 (SPRAWDŹ)

Tymoteusz Wronka, Aleja Komiksu: Po lekturze drugiego tomu serii obawiałem się, że Skottie Young popada w schemat i będzie nam serwował różne wariacje tego samego, czyli masakr urządzanych przez bohaterkę na różnych fantastycznych stworzeniach. W trzeciej odsłonie poniekąd także to mamy, ale akcenty zostają inaczej rozłożone, a gdy dodać do tego poboczną historię i transformację Gert, to otrzymujemy całkiem zgrabną i zróżnicowaną opowieść, oczywiście podlaną odpowiednią dawką brutalności i absurdu. W dodatku końcówka zapowiada całkowitą zmianę klimatu, więc pozostaje czekać na polską premierę finału serii. Ciąg dalszy tutaj.

Przemek Pawełek: A więc czytać, bo zabawne na swój ludycznie przegięty sposób, śliczna krecha, nie gorsze kolorki, a całość dogłaskana pierwszorzędnym tłumaczeniem Marcelego Szpaka, który miał przy czym się wykazać i na czym polec, ale dał radę. Znowu. Reszta tutaj.

DEADLY CLASS #2 (SPRAWDŹ)

Secretum: Przy lekturze „Deadly Class, tom 2: Dzieci czarnej dziury” nie można narzekać na nudę. Wiele się tutaj dzieje, wiele poznajemy i… wiele dalibyśmy, aby otrzymać jeszcze więcej treści. Komiks urywa się w jednym z najciekawszych momentów, co jest zarówno koszmarnym zagraniem (do diabła z Wami, autorzy!), jak i fantastyczną zapowiedzią kolejnego tomu. Pierwsza część była bombą, druga to stos dynamitu, a trzecia – no cóż – zapowiada się na prawdziwą atomówkę. Polecam z całego serducha. Całość tutaj.

GOON #2 (SPRAWDŹ)

Maciej Rybicki, Szortal: Lektura „Zbira” to wspaniałe przeżycie, po prostu kwintesencja radości, jaką może dać obcowanie z samoświadomą pulpową jazdą bez trzymanki. Powell śmieszy, szydzi, puszcza do czytelnika oko, a jednocześnie zachowuje pewien, niemal erudycyjny, poziom (auto)ironii i sarkazmu. Jednocześnie udowadnia, że nawet przy takich postaciach jak Zbir, Frankie czy Dr. Aliaż potrafi opowiedzieć bardziej nastrojową historię. To urozmaicenie jest chyba drugim z najważniejszych elementów powodujących, że na wydanie kolejnego tomu „The Goon” będę czekał bardzo niecierpliwie. Ciąg dalszy tutaj.

FEAR AGENT #1 (SPRAWDŹ)

Wojciech Wilk, Paradoks: Fear Agent pozostawia dobre wrażenie, a Remender udowadnia swoją wartość jako autora uwielbiającego mieszać w życiu bohaterów, posiłkującego się dynamiczną akcją do zobrazowania fabuły. Jeśli nawet w tym kontrolowanym chaosie znajdziemy fałszywą nutę, to twórca szybko ją zatuszowuje poprzez kolejne przeskoki i dynamiczne sekwencje. Dla miłośników złotej ery fantastyki naukowej rzecz wręcz nie do przegapienia. Polecam. Reszta tutaj.

JAZZ MAYNARD # (SPRAWDŹ)

Secretum: „Jazz Maynard. Trylogia barcelońska” to fenomenalna pozycja sensacyjna o przestępczej stronie Barcelony i skorumpowanej władzy. Jestem przekonana, że każdy żądny akcji czytelnik, zakocha się w tym komiksie i – tak jak ja – nie będzie potrafił się od niego oderwać. Nie mogę doczekać się kontynuacji serii i mam nadzieję, że niebawem będę miała szansę na kolejne spotkanie z Jazzem. Chętnie przeżyję z nim jeszcze więcej pościgów, strzelanin oraz innych niebezpiecznych przygód oraz zgłębię więcej tajemnic bezprawnego światka. Polecam z całego serducha! Całość tutaj.

NOMEN OMEN #1 (SPRAWDŹ)

Kajetan Kusina, Kusi na Kulturę: Pierwszy tom Nomen Omen to typowe wprowadzenie do tego rodzaju historii – poznajemy podstawy świata, dzieje się dużo i nie wiadomo, o co właściwie chodzi. Ale jest to podane na tyle interesująco, że chętnie sięgnę po drugi tom, aby zweryfikować, czy sami twórcy wiedzą, gdzie zmierzają. Wydaje mi się, że fani, szczególnie ci młodsi, konwencji urban fantasy także powinni się tą historią zainteresować. Ciąg dalszy tutaj.

RESZTA ŚWIATA #1 (SPRAWDŹ)

Sebastian Chosiński, Esensja: Jean-Christophe Chauzy nie uczynił zgorzkniałej wykładowczyni w college’u superbohaterką, nie spodziewajmy się więc prostych rozwiązań. Podejmowane przez kobietę próby ratowania siebie i synów są raczej drogą przez mękę, bolesnym fizycznym doznaniem. Co odbija się także na fizjonomii postaci. Na twarzy Marie nieustannie malują się przerażenie i rezygnacja, które walczą z wolą przetrwania; jej brzydota wpisuje się zresztą idealnie w turpistyczny obraz popadającego w ruinę świata. Chociaż warto podkreślić, że jest w albumie jedna przejmująco smutna scena, w której Francuz przypomina czytelnikowi o tym, że pod płaszczem szpetoty może jednak kryć się piękno. Jean-Christophe poradził sobie znakomicie również od strony graficznej, umiejętnie pokazując – nierzadko na sporych rozmiarów kadrach – grozę kataklizmu. Reszta tutaj.

OBLIVION SONG #2 (SPRAWDŹ)

Sara Glanc, Kosz z Książkami: Drugi tom ,,Oblivion Song” stanowi lekką i wciągającą lekturę. To tytuł idealnie nadający się jako przerywnik między jakimiś poważniejszymi tytułami. W końcu dobrze jest czasami się oderwać i oddać wartkiej akcji, a tej tutaj nie brakuje. Całość tutaj.

VEI #2 (SPRAWDŹ)

Marcin Martyniuk, Game Exe: „Vei” to pozycja sympatyczna, niemalże definicja komiksu solidnego, ale bez fajerwerków. Emocjonalne zakończenie pozytywnie wpłynęło na odbiór opowieści. Ostatecznie to rzecz skierowana głównie do czytelników zaciekawionych wariacjami nordyckiej mitologii albo szukających opowieści spod znaku young adult. Ciąg dalszy tutaj.

GRASS KINGS #3 (SPRAWDŹ)

Marta, Secretum: Niepewność miesza się z ciekawością, realizm z małomiasteczkowością. Kreacja bohaterów przyciąga na myśl pełną dramatyzmu i mrocznej aury serialową otoczkę, która jest na najwyższym poziomie i z radością przyjęłabym jej zekranizowanie. Jeśli, choć przez chwile w poprzednich tomach coś mi nie grało, to trzeci tom nie pozwala na żadne, ale. To czysta przyjemność dla każdego czytelnika, który doceni wartość graficzną i fabularną. Grass kings to finalny produkt, który spowalnia czas i daje ogromną satysfakcję z dreszczykiem w tle. Reszta tutaj.

BODYCOUNT (SPRAWDŹ)

Rafał Piernikowski, Nietylkogry: Bodycount to brudna rozrywka, prymitywna, ale niepozbawiona przemyślanej ironii. Przywołuje wspomnienia komiksów, które chowało się przed rodzicami i czytało po kilkadziesiąt razy, w celu wyłapania wszystkich szczegółów i misternych sposobów na przedstawienie krwawego wypatroszenia. Całość tutaj.

RAT QUEENS #5 (SPRAWDŹ)

Sara Glanc, Kosz z Książkami: ,,Rat Queens” ponownie sprawdziły się w roli lekkiej, nieco zwariowanej lektury, która zapewniła kilka przyjemnych chwil i pozwoliła oderwać się od szarej codzienności. Bo życie Królowych Szczurów można określić wieloma sposobami, ale na pewno nie należą one do bezbarwnych. Ciąg dalszy tutaj.

GIANT DAYS #6 (SPRAWDŹ)

Secretum: Nadal jest dla mnie zaskakujące, jak John Allison, umiejętnie i delikatnie, w sposób nieskomplikowany przedstawia obyczajową stronę studenckiego życia. Owszem brakuje w relacjach Daisy, Susan i Esther tej drobnej wrednej pikanterii, którą niestety płeć piękna potrafi siebie nawzajem uraczyć, ale dzięki temu tak naprawdę ten komiks jest coś wart. Nie brakuje trudnych tematów, z którymi czasem młodzi ludzie muszę się zmierzyć. Poruszanie takich kwestii, jak sieroctwo, preferencje seksualne, starość, czy nieporozumienia małżeńskie, w sposób naturalny i niewymuszony, dodaje waloru do samej przyjemności czytania. Gorąco polecam wziąć udział w życiu Esther, Daisy i Susan. Reszta tutaj.