NIENAWIDZĘ BAŚNIOWA #3 (SPRAWDŹ)

Mateusz Cebrat, Avalon: „Grzeczna Dziewczynka” spełnia pokładane w komiksie nadzieje i pozostawia nas w oczekiwaniu na kolejny tom. „Nienawidzę Baśniowa” to komiks zdecydowanie wart polecenia, przeczytania i pokochania. Można zwariować przy tej zakręconej opowieści i mam nadzieję, że kolejna odsłona dzieła Skottiego Younga nie odsunie nas od tego stanu. Ciąg dalszy tutaj.

Joanna Walczak, Poltergeist: Nienawidzę Baśniowa to ukryta satyra, która wyśmiewa nie tylko pewne społeczne zachowania, ale także jasno nawiązuje do popkulturowych ikon. Skottie Young nadal udowadnia, że połączenie bajkowej krainy z krwawą wyprawą to coś co nie tylko wygląda groteskowo, ale także trafi do wąskiego grona odbiorców. Niemniej czytelnicy zaznajomieni już z Gertrude łatwo zauważą, że historia wchodzi na nowe tory. Całość tutaj.

INFIDEL (SPRAWDŹ)

Niekoniecznie jasno pisane: Ostry kontrast pomiędzy światem realnym a fantasmagorią, przedstawiony dodatkowo w układzie kadrów odbiegających od standardowego, opartego na prostokątach, spełnia swoje zadanie w sposób idealny. „Infidel” jest komiksem, który może stać się dziełem omawianym zbyt często na płaszczyźnie ideologicznej, a zbyt rzadko jako naprawdę dobry reprezentant swojego medium. A, że wyróżnia się mocno na tle całego rynku nie musimy już chyba przekonywać. Reszta tutaj.

ROYAL CITY #3 (SPRAWDŹ)

Przemek Pawełek: „Royal City” to swoista metafora życia, spojrzenie Lemire na to, jak radzić sobie z dramatami i zamykającą nas w pewne ramy przeszłością, a także o tym, co jesteśmy winni innym – żywym, i martwym. Nie porwała mnie ta przejażdżka, ale jak to u Jeffa wątki obyczajowe, zwłaszcza rodzinne, a jeszcze bardziej zwłaszcza rodzicielskie – zbierały się stopniowo, by skumulować się w finale i jednak mnie trafić tam, gdzie trzeba. I trafiły. Coś we mnie ta opowieść zmieniła, bo zagrała na wrażliwej strunie. Ciąg dalszy tutaj.

Marcin Martyniuk, Game Exe: Jest to dzieło poruszające, niosące ze sobą zarówno dawkę optymizmu, jak i nutę goryczy. Royal City to jedno z najciekawszych miejsc, jakie można odwiedzić w tym roku. Całość tutaj.

DEADLY CLASS #2 (SPRAWDŹ)

Marta Kowal, Zaczytana mama: Brutalny i krwawy scenariusz w połączaniu z brudną i rozedrganą kreską Wesa Craiga potrafi zrobić wrażenie. I choć wciąż uważam, ze rysownik jest o poziom wyżej od scenarzysty, a fabuła jest zaledwie dodatkiem do fenomenalnych ilustracji, to dwójka ma w sobie więcej nerwu i więcej wdzięku niż tom otwierający serię. Reszta tutaj.

Dominik Szcześniak, Halo komiks: Bohaterowie zaczęli żyć własnymi życiami. Okazało się, że są to postaci z krwi i kości. Autorzy powoli odsłaniają ich przeszłość i kreślą bieżące relacje. Nie brak emocji i znakomitych dialogów. Humor pojawia się dość rzadko, ale kiedy już się pojawia, to śmieszy – nawet jeśli wzięty jest z kolekcji dowcipów z tzw. niższej półki. Drugi tom Deadly Class rewiduje moją opinię o serii. Wrzucam ją na półkę z komiksami, które zdecydowanie warto śledzić i których poziom zwyżkuje. Ciąg dalszy tutaj.

RESZTA ŚWIATA #1 (SPRAWDŹ)

Jarosław Kowal, Soundrive: Historii podobnych do „Reszty świata” prawdopodobnie czytaliście i oglądaliście już bardzo wiele, co nie znaczy jednak, że nie warto poświęcić czasu jeszcze jednej utrzymanej w podobnym tonie, zwłaszcza jeżeli zamiast losów dużych grup tułających się i zmagających z przeciwnościami losu postaci wolicie osobistą perspektywę i wgląd w tragedię jednostki. Całość tutaj.

GOON #2 (SPRAWDŹ)

Paweł Ciołkiewicz, Esensja: Opowieść o Zbirze rozwija się w interesujący sposób. Z jednej strony Eric Powell nadal doskonale bawi się konstruując bezpretensjonalne, pozbawione drugiego dna historie, z drugiej zaś tu i ówdzie wprowadza akcenty nieco poważniejsze. Swojemu bohaterowi nadaje przy tej okazji coraz więcej cech tragicznych. Zbir nie jest tylko osiłkiem skłonnym do nadużywania przemocy fizycznej, ale to także doświadczony przez życie mężczyzna, który gdzieś tam nadal ma w sobie uczucia. Reszta tutaj.

Tymoteusz Wronka, Naekranie:The Goon to mocno umocowana w popkulturze, nieco w duchu Tarantino historia, która ma wiele oblicz. Ten tom ugruntowuje jej pozycję, więc pozostaje czekać na kolejne odsłony serii. Ciąg dalszy tutaj.

GRASS KINGS #3 (SPRAWDŹ)

Dominik Szcześniak, Halo Komiks: W trzecim tomie wszystkie wątki się splatają i cała zagadka się wyjaśnia. Tak, tożsamość mordercy zostaje ujawniona. Kilka innych spraw również. Ale nie wszystkie. Autorzy ustami swych bohaterów odmawiają nam poznania odpowiedzi na wszystkie pytania. Ale może udzielili ich na łamach któregoś z piętnastu rozdziałów Królestwa Traw? Polecam sprawdzić, bo to całkiem niebanalnie zrealizowana fabuła. Całość tutaj.

Krzysztof Lewandowski, Game Exe: To seria dla wielbicieli poważnych, dramatycznych opowieści, które niekoniecznie muszą odkrywać wszystkie sekrety i nimi szokować. Jednocześnie dzięki bladym, mglistym rysunkom i rozgrzebywaniu przeszłości chwilami nabiera niezwykłego charakteru. Finał was nie zawiedzie – jest utrzymany w podobnym tonie, co poprzednie dwa tomy. Reszta tutaj.

VEI #2 (SPRAWDŹ)

Adrian Turzański, Kawerna: Drugi i ostatni tom „Vei” to zwieńczenie historii o walce z dotychczasowym ładem, między nowym a starym, próbie zaktualizowania zastałej kultury, wyzwoleniem się z niepotrzebnego nadzoru… Jak pokazuje zawarta tu opowieść nie zawsze to łatwe i wymaga ofiar, a mimo to nie zawsze przyniesie zamierzone skutki, bo – zdaje się mówić Sara B. Elfgren – czasem coś, co wydaje się drogą do lepszego, może być tylko sprawną manipulacją. Ciąg dalszy tutaj.

LASTMAN #1 (SPRAWDŹ)

Krzysztof Lewandowski, Game Exe: Akcja rzadko kiedy zwalnia, a i to na chwilę, więc można z ekscytacją śledzić kolejne walki i kibicować duetowi bohaterów. W międzyczasie padają informacje o zasadach rozgrywki, a na jedną z charyzmatyczniejszych postaci wyrasta matka Adriana. Co prawda rysunki nie są maestrią, proste, bez detali, poza pierwszymi stronami czarno-białe, ale za to nie przeszkadzają w cieszeniu się równie prostą, a jednak emocjonującą historią. Całość tutaj.

Andrzej Ciszewski, ArtPapier:  Francuska seria „Lastman” to nawiązująca do poetyki mangi energetyzująca młodzieżowa opowieść, która powinna zjednać sobie miłośników „Dragon Balla”, ale i zaciekawić koneserów kina sensacyjno-kopanego doby ósmej i dziewiątej dekady minionego wieku. Reszta tutaj.

NOMEN OMEN #1 (SPRAWDŹ)

Dizzy, Secretum: „Nomen Omen. Całkowite zaćmienie serca” to komiks warty uwagi. Pod wieloma względami można go pokochać, pod równie wieloma znienawidzić. Według mnie warto po niego sięgnąć, ponieważ – pomimo niedociągnięć – to pozycja niebanalna, fantastyczna i nawet przyjemna. Dla młodzieży i młodych dorosłych oraz miłośników oryginalnych komiksów pozycja idealna. Ciąg dalszy tutaj.