INFIDEL (SPRAWDŹ)

Miłosz Koziński, Paradoks: Obcowanie z Infidelem to bardzo przyjemne przeżycie i nie lada gratka, nawet mimo wspomnianych powyżej restrykcji związanych z wybranym przez autorów medium. Pomimo ograniczeń autorom udało się stworzyć wciągający i nastrojowy komiks, który oprócz intrygującej, choć nieszczególnie oryginalnej historii i świetnej oprawy jest w stanie w nienachalny i pozbawiony znamion moralizatorstwa sposób poruszyć problemy rasizmu i ksenofobi. Pozycja ze wszech miar warta uwagi, w szczególności dla zaangażowanych w społeczny aktywizm czytelników. Ciąg dalszy tutaj.

Paweł Gregorczyk, Avalon: Infidel to de faco debiut Pornsaka Pichethote’a, który w komiksowym światku pełnił dotychczas rolę redaktora (np. przy Sweet Tooth z Lemirem). Znajomość literackiego warsztatu, mechanizmów rządzących rynkiem komiksowym i oczekiwań czytelników pozwoliła mu stworzyć świetny horror, przemyślany i przedstawiający wątki społeczne w sposób dojrzały i pozwalający spojrzeć na rasizm – jak stwierdziła jedna z bohaterek Infidel, Medina – jak na raka, którego nie da się wyleczyć, a jedynie liczyć na remisję. Reszta tutaj.

NIENAWIDZĘ BAŚNIOWA #3 (SPRAWDŹ)

Jan Sławiński, Anonimowy Grzybiarz: Wciąż kocham „Nienawidzę baśniowa”. Każdą nieudaną próbę wydostania się z cukierkowej krainy przez Gert. Każdego ciastolonego fuja. Każdą najgorszą z możliwych decyzję, jaką podejmuje bohaterka. Każdą zmasakrowaną przez nią magiczną istotę. Każdego lizaka w czaszce. I mam nadzieję, że Gert i Larry będą tułać się po Baśniowie jeszcze jakiś czas – nie życzę im źle, po prostu tak bardzo lubię ich przygody. Całość tutaj.

Michał Jankowski, KZet: „Dobra dziewczynka” to naprawdę fantastyczny kawałek rozrywki. Po drugim, w którym rządził chaos, obawiałem się, że kolejne będą tylko powieleniem schematu. A to nie wróży serii nic dobrego. Zostałem pozytywnie zaskoczony. To pełen zabawnej (i brutalnej) przygody komiks, kończący się prawdziwym cliffhangerem. Ale za to takim, który wszystkich miłośników przygód Gertrude porządnie zaskoczy. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom. Ciąg dalszy tutaj.

ROYAL CITY #3 (SPRAWDŹ)

Rafał Piernikowski, Nietylkogry: Nawet nie wiem, kiedy tak bardzo wciągnęła mnie historia tej zrzędliwej rodziny. Lemire w całej swojej autorskiej twórczości uderza w prawdy, które kłują serca większości ludzi i dążą do raczej uniwersalnych rozwiązań. Subtelnie snuje romantyczne wizje, w których świadomość ludzkich wad nie wyklucza wzajemnych uczuć i uśmiechu. Choć świat czasem uczy nas pesymizmu, takie tytuły pomagają wierzyć, że przytłaczająco skumulowane cierpienie da się zatopić i dać sobie szansę na lepsze jutro. Reszta tutaj.

Tymoteusz Wronka, Naekranie: Lemire świetnie spina wszystkie wątki, pozwala wybrzmieć emocjom, a czytelnikowi zapewnia katharsis. Jest tu i radość, i smutek. Słodko-gorzka narracja trafia bezpośrednio do serca, pozwala utożsamiać się z bohaterami (bo ich rozumiemy!), dotyka kwestii znanych każdemu. Royal City jawi się jako świetna obyczajówka, prawdziwa na wielu poziomach, a podrasowanie przez fantastykę sprawia, że najistotniejsze kwestie są jeszcze lepiej uwypuklone. Całość tutaj.

DEADLY CLASS #2 (SPRAWDŹ)

Krzysztof Lewandowski, Game Exe: „Deadly Class” pozostaje serią z atutami, za które się ją polubiło. Jest więc duża brutalność, są więc problemy młodych ludzi wynikające z ich tragicznego dzieciństwa, jest atrakcyjna szata graficzna, jest pewien humor. Przydałoby się tylko więcej czasu dla nauki w szkole zabójców, istnieje jednak ryzyko, że większa uwaga będzie poświęcana pozaszkolnym problemom bohaterów, ale nawet te interesują i emocjonują. Ciąg dalszy tutaj.

RESZTA ŚWIATA #1 (SPRAWDŹ)

Józek Śliwiński, gameplay: Jeżeli lubicie zamaszyste historie o końcu świata, tematykę katastroficzną czy szeroko pojęte dramaty, niewątpliwie jest to lektura dla Was. Warstwa wizualna gra tutaj pierwsze skrzypce, więc nie zawiodą się także ci, którzy stawiają ją na pierwszym miejscu. Reszta tutaj.

VEI #2 (SPRAWDŹ)

Wojtek Rozmus, Avalon: Jeżeli czytaliście pierwszy tom, chyba nie muszę zachęcać Was do dalszej lektury. Dwójka świetnie domyka całość, nie pozostawiając nas z żadnym poczuciem niedosytu. Kto jeszcze nie zetknął się z Vei, to świetny moment na zajrzenie w nieco zimniejsze nordyckie klimaty. To świetny komiks środka, epicka, piękna historia, do której z pewnością jeszcze kiedyś wrócę. Gdybym był łowcą talentów z Marvela, po lekturze takiej historii wiedziałbym, kto po Aaronie powinien zabrać się za przygody boga gromu. Całość tutaj.

Balint Lengyel, Poltergeist: Po pierwszym albumie trudno było z ręką na sercu i bez cienia wątpliwości zachęcić czytelników do sięgnięcia po Vei. Jednakże po lekturze obu tomów bez dalszych obiekcji można śmiało napisać: Vei to udany cykl, zapewniający kilka godzin niewyszukanej, ale uczciwiej rozrywki, co czyni go idealną lekturą na letnie wieczory. Ciąg dalszy tutaj.

GOON #2 (SPRAWDŹ)

Krzysztof Lewandowski, Game Exe: Drugi tom „The Goon” bardzo dobrze rozbudowuje świat i jego bohaterów oraz pozostaje rozrywką, która w świadomy i niebanalny sposób wykorzystuje popkulturę. Eric Powell nie osiadł na laurach, a zapowiadany rozdział o Chinatown spełnia pokładane nadzieje. Wydanie w twardej okładce nadal prezentuje się imponująco. Jednym zdaniem: kupujcie bez wahania. Reszta tutaj.

LASTMAN #1 (SPRAWDŹ)

Stare Konie: W tej prostej historii mamy dużo ciekawych wątków. Sama akcja rozgrywa się w dość tajemniczym mieście, które wygląda niczym ze średniowiecza, zaś na tym tle nieznajomy przybysz na motocyklu przypomina wręcz postać z innego świata. W turnieju zawodnicy używają czegoś z pogranicza magii, bądź znanych z komputerowych bijatyk ataków na odległość (wiecie, dół-przód-fire, Hadouken!). Mamy również elementy romansu (matka młodego bohatera to w końcu piękna kobieta) i odrobinę relacji na kształt tych ojcowsko-synowskich. Całość tutaj.

GRASS KINGS #3 (SPRAWDŹ)

Adrian Turzański, Kawerna: „Grass Kings” to jeden z ciekawszych komiksów kryminalnych w ogóle. Nie jest dziełem wybitnym, ma wady i czasem trochę się ciągnie, ale prawie przez całą lekturę trzyma w niepewności, wprowadza procesy myślowe na wyższe obroty i nie pozostawia obojętnym po przeczytaniu. Z pewnością będzie to niezapomniane, wyjątkowe doświadczenie. Czekam na więcej Matta Kindta. Ciąg dalszy tutaj.

FEAR AGENT #1 (SPRAWDŹ)

Marcin Knyszyński, Szortal: „Fear Agent” miał być komiksem powstałym z połączenia „Bucka Rogersa”, „Flasha Gordona”, „Barbarelli” i – uwaga! – „Ćmy barowej” (nawiasem mówiąc, młody Mickey Rourke nadawałby się idealnie do roli Heatha Hustona). No i jest taki, a dodatkowo przywodzi na myśl również nowsze twory popkultury, nieaspirujące do niczego więcej ponad dostarczenie porządnej rozrywki. „Gwiezdne wojny”, „Piąty element”, „Valerian”, „Strażnicy galaktyki”, „Lanfeust w kosmosie” – to wszystko tu jest, a nawet jeszcze więcej. Pełno tu również komedii – według Remendera obowiązkowej w tej wesołej odmianie fantastyki naukowej. Reszta tutaj.

GIANT DAYS #6 (SPRAWDŹ)

Jagoda Wochlik, Szortal: Serdecznie polecam „Nie wariuj, Daisy”, a najlepiej zapoznanie się z całym cyklem (jeśli jeszcze jakimś cudem go nie znacie). Uważam, że to obecnie najlepsza seria, jaką wydaje Non Stop Comics. Lektura obowiązkowa. Całość tutaj.

ZABIJ ALBO ZGIŃ #4 (SPRAWDŹ)

Aleksander Krukowski, IGN Polska: Jest wiele powodów, by sięgnąć po serię Zabij albo zgiń. Jej świetne zakończenie to tylko jeden z nich. Całość ukazała się po polsku w ciągu roku, więc jeśli jeszcze jej nie znacie, warto nadrobić tę zaległość. Ciąg dalszy tutaj.

WALKA KOBIET (SPRAWDŹ)

Izabela Mizia: Jeśli miałabym polecić Wam tylko jeden komiks, byłby to właśnie ten. „Walka kobiet” to ważna, poruszająca istotne i bardzo aktualne tematy publikacja. Praca Marty Breen i Jenny Jordahl pokazuje, że na początek nie trzeba czytać ogromnych tomiszczy nakreślających ten temat, lecz można sięgnąć po coś, co pozwoli nam spojrzeć na problem z zupełnie innej perspektywy, zaciekawi i skłoni do sięgnięcia po kolejne już bardziej obszerne lektury. Reszta tutaj.