LASTMAN (SPRAWDŹ)

Gameplay: Jakkolwiek szalenie nie brzmiałaby „francuska manga” LastMan to komiks na najwyższym poziomie. Dostarcza mnóstwo frajdy i choć pierwszy tom stanowi zaledwie prolog, to następnych części już teraz wypatruję z utęsknieniem. Ciąg dalszy tutaj.

Michał Lipka, Książkarnia: Bo „Last Man” to, jeśli rozpatrywać całość przez pryzmat gatunkowych przynależności komiksów japońskich, shounenowy bitewniak pełną gębą. Akcja jest szyba i lekka, dialogów nie ma zbyt wiele, za to obrazy – dynamiczne i uproszczone – stanowią główny sposób opowiedzenia całości. Jest w tym swoboda, jest nonszalancja, brak natomiast erotyki – jednego ze stałych elementów tego typu mang. Reszta tutaj.

ODRODZENIE #5 (SPRAWDŹ)

Michał Lipka, Książkarnia: Bywa, że opowieść pędzi na złamanie karku, krew leje się na prawo i lewo, dookoła fruwają odcięte fragmenty ciał, a między drzewami, w mroku nocy po śniegu pomykają świetliste zjawy, a zdarza się, że bohaterowie siedzą, gadają, przeżywają pomniejsze, ale wcale nie mniej ważnej prywatne wzloty i upadki i starają się odnaleźć w chorej sytuacji, w jakiej się znaleźli. W momencie akcji tego tomu i oni, i my wiemy już całkiem sporo, ale wciąż jeszcze wiele jest do opowiedzenia, a że twórcy nieprzerwanie trzymają ten sam poziom, jest na co czekać. Całość tutaj.

FEAR AGENT #1 (SPRAWDŹ)

Dominik Szcześniak, Halo komiks: Początek komiksu jest tendencyjny, ale rozwinięcie fabuły i jej zakończenie może usatysfakcjonować fanów pulpy science-fiction. Remender bardzo fajnie bawi się motywem podróży w czasie i świetnie prowadzi swoich bohaterów. Plusem są także rysunki Tony’ego Moore’a, znanego z pierwszego tomu Żywych trupów. Elegancka kreska, żywe kolory, klasyczne kadrowanie i współczesna ekspresja. W kategorii przygodowej rozrywki z kosmosu Agent Strachu ląduje na górnej półce. Ciąg dalszy tutaj.

Tomasz Drabik, Mechaniczna Kulturacja: Fear Agent to na polskim rynku nowa seria, w której od samego początku można zakochać się bez reszty. Podobnie jak główny bohater, tak cały komiks stanowi pełnokrwistą mieszankę testosteronu, masy mięśniowej i bezkompromisowego podejścia do wielu spraw. Dobra zabawa gwarantowana, a podróż z Heathem Hustonem jest jak lot w kosmos buldożerem, który niszczy wszystko, co stanie na jego drodze. Reszta tutaj.

JAZZ MAYNARD #1 (SPRAWDŹ)

Marcin Martyniuk, Game Exe: Największą zaletą pierwszego tomu „Jazz Maynard” jest przedstawienie rywalizacji w półświatku przestępczym na tle problemów społecznych miasta. Akcenty rozłożono różnie, lecz autor nie pozwala nam zapomnieć o prostytucji nieletnich, przekupnych gliniarzach i kłamliwych politykach. Niby wszystko to widywaliśmy już nie raz, podobnie jak „okruchy życia” przewodnich postaci, ale realizacja stoi tu na wysokim poziomie. Niektórzy bohaterowie stają się autentycznie bliscy, gdyż wymienione problemy (i wiele niewymienionych) dotykają ich bezpośrednio. To nie opowieść o wesołej bandzie bez trudu rabującej, co tylko się da, tylko akcyjniak z potężną dawką melancholii, bardzo udanie uszyty ze znanych elementów. Całość tutaj.

NOMEN OMEN #1 (SPRAWDŹ)

Skrzydła Gryfa: Na tę chwilę doceniam pomysł autorów i na swój sposób pokręconą warstwę fabularną (to zdecydowanie komiks dla osób myślących!), ale nie do końca przekonuje mnie umieszczenie akcji w dość nużącej stylistyce miejskiego fantasy. Jeśli lubicie inteligentne historie o młodych bohaterkach, które zostają wciągnięte w niebezpieczną, zagadkową intrygę, Całkowite zaćmienie serca będzie komiksem w sam raz dla Was. Ciąg dalszy tutaj.

BODYCOUNT (SPRAWDŹ)

ROYAL CITY #2 (SPRAWDŹ)

Tomasz Miecznikowski, Dzika Banda: Drugim tomem swojej sagi Jeff Lemire sprawia, że po zakończeniu lektury chcielibyśmy od razu  móc przeczytać  jej finałową odsłonę. A wszystko za sprawą wycieczki do przeszłości rodziny Pike’ów, podczas której mamy w końcu możliwość przyjrzenia się głównemu bohaterowi tej małomiasteczkowej, rodzinnej opowieści. Reszta tutaj.

GRASS KINGS #2 (SPRAWDŹ)

Jakub Wołosowski, KZet: Poszczególne sceny sprawiają wrażenie zapisu ulotnych chwil. Tak jak wcześniej zostałem kupiony po lekturze kilku stron, tak moja miłość do ilustracji w „Grass Kings” trwa w najlepsze. Wiadomo, nie każdemu spodoba się ten nieco oniryczny wręcz styl, bardzo ekspresyjny, ale oszczędny zarazem, ale jest w pracy Jenkinsa coś wyjątkowego. Całość tutaj.

DEADLY CLASS #1 (SPRAWDŹ)

Sara Glanc, Kosz z Książkami: Pierwszy tom ,,Deadly Class” stanowił intrygującą i wciągającą lekturę, bowiem, mimo iż czytelnik po raz kolejny zapraszany jest do szkoły zabójców, to jednak trudno odmówić komiksowi oryginalności. Świetna fabuła, nietuzinkowi bohaterowie – ja to kupuję i czekam na więcej. Ciąg dalszy tutaj.

Po drugiej stronie okładki: „Deadly Class” po pierwszym tomie to dla mnie historia o samotności, szukaniu swojego miejsca i uciekaniu od problemów. Próba zastosowania prostych rozwiązań do skomplikowanych problemów Oraz o rodzącej się przyjaźni wśród lekko dysfunkcyjnych socjopatów. Komiks jest napisany błyskotliwie, z duża dozą humoru i bystrego spojrzenia na rzeczywistość przełomu lat 80tych i 90tch. Remender jest niemal gwarantem dobrej jakości i z całego serca polecam zapoznanie się z tą historią. Reszta tutaj.

GIANT DAYS #6 (SPRAWDŹ)

Avalon: Giant Days pozostaje świetną rozrywką. Zdecydowanie polecam ten tom fanom serii jak i nowym czytelnikom zarazem. Drugi rok studiów to nowy początek – trudno o lepszy moment aby wprowadzić nową krew do fandomu. Całość tutaj.

MONSTRESSA #3 (SPRAWDŹ)

Tymoteusz Wronka, Na Ekranie: W porównaniu do drugiego tomu, Monstressa #02: Krew, w Przystani akcja znacząco przyśpieszyła, doszło do kilku ważnych wydarzeń i konfrontacji. Wcześniejsze tomy w dużej mierze przygotowywały grunt pod wydarzenia z tego tomu, ale daleko nam jeszcze do całkowitego rozwiązania. Co najwyżej zakończył się pewien etap, ale zakończenia i odpowiedzi, które uzyskaliśmy, rodzą tyle samo albo i więcej pytań. Pozostaje uzbroić się w cierpliwość i czekać na następne tomy. Ciąg dalszy tutaj.

GHOST MONEY (SPRAWDŹ)

Joanna Walczak, Poltergeist: Album jest pozycją godną polecenia miłośnikom politycznych zawirowań, teorii spiskowych i szukających mocno rozbudowanych powieści. Smolderen i Bertail temat niemal wyczerpali tworząc dobrą historię political fiction z mocnym naciskiem na moralne wypaczenie, kiedy w grę wchodzą pieniądze. Reszta tutaj.

WBREW NATURZE (SPRAWDŹ)

Dagmara Trembicka, IGN Polska:Wbrew naturze nieodmiennie zachwyca grafiką. Rysunki w żywych, dobrze dobranych barwach zdają się ciepłe i nieomal miękkie; „zaokrąglona” kreska, ciekawie zaprojektowane postaci i więcej niż szczypta erotyzmu (zobaczcie tylko te okładki!) sprawiają, że komiks przegląda się z ogromnym zainteresowaniem. Leslie ma bujne kształty i nie raz prezentowana jest w sugestywnych pozach, inni bohaterowie również kilkukrotnie znajdą się w dość dwuznacznych sytuacjach. Przy tym Andolfo udało się uniknąć wulgarności czy pokazywanej wprost golizny – wszystko tu naprawdę jest po prostu ładne. Całość tutaj.

ŚMIERĆ STALINA (SPRAWDŹ)

Karol Sus, Szuflada: Komiks Nury’ego i Robina to ciekawa odskocznia od pozostałej oferty wydawnictwa, będąca ambitną próbą interpretacji wydarzeń rozgrywających się na Kremlu tuż po śmierci Stalina, jednocześnie przedstawioną w atrakcyjnej formie. Ciąg dalszy tutaj.