BODYCOUNT (SPRAWDŹ)

Mirosław Skrzydło, Na Ekranie: Bodycount to przede wszystkim popis talentu Simon Bisleya. Brytyjski artysta ma niesamowitą smykałkę w ilustrowaniu scen bijatyk, dzikich strzelanin i zaciętych starć rasowych morderców. Brytyjczyk słynie z rysowania umięśnionych męskich ciał, ociekających seksapilem, pięknych kobiet oraz wszelakiej maści degeneratów i wykolejeńców. Komiks ten to smakowite i apetyczne danie typu fast food, z wszystkimi możliwymi składnikami. Ciąg dalszy tutaj.

JAZZ MAYNARD #1 (SPRAWDŹ)

Marek Adamkiewicz, Szortal: „Jazz Maynard” jest komiksem co najmniej interesującym. Raule stworzył ciekawy obraz współczesnej Barcelony, zaludniając to miasto pełnokrwistymi postaciami. Właściwie na każdym etapie fabuła angażuje, a kolejne strony przewraca się ze sporym zainteresowaniem. Przyznam, że ten tytuł był dla mnie pewnym zaskoczeniem in plus, dlatego będę wypatrywał kontynuacji, na którą, miejmy nadzieję, Non Stop Comics nie każe nam czekać zbyt długo. Reszta tutaj.

DEADLY CLASS #1 (SPRAWDŹ)

Kinga Sołowiej, Menażeria: Śmiała i ponura historia chłopca złamanego przez system to nie wszystko, co może zaproponować „Deadly Class”. Każda strona komiksu – od rozrysowania kadrów (Wesley Craig), poprzez specjalnie zaprojektowany font (Rus Wooton), po użytą paletę barw (Lee Loughridge) – jest sugestywnym i szalonym zaproszeniem do świata młodych zabójców. Plansze kompozycją przypominają dobrze przemyślany storyboard, wizję, która ma zostać ożywiona i która – tak jak film oglądany na dużym ekranie w ciemnej sali kinowej – potrafi zatrzymać czas i przestrzeń. Bez różnicy, czy siedzimy w wygodnym fotelu w domu, plastikowym siedzeniu w pociągu czy na ławce w parku – w trakcie czytania „Deadly Class” na pewno znajdziemy się w San Francisco lat osiemdziesiątych. Całość tutaj.

PAPER GIRLS #5 (SPRAWDŹ)

Avalon – Marvel Comics: Paper Girls pozostaje świetnym komiksem. Pod przykrywką zwariowanej i poplątanej historii o podróżach w czasie kryje o wiele głębsze przesłania. Dostarczy rozrywki i skłoni do refleksji. Polecam. Ciąg dalszy tutaj.

ROYAL CITY #2 (SPRAWDŹ)

Marcin Andrys, Paradoks: Dramatyzm Royal City Lemire podkreśla skrupulatną pracą akwarelami, które wykorzystuje, by uchwycić zarówno emocje, jak i niezapomniany krajobraz miejskiej degrengolady i marności. Oprócz Tommy’ego miasto jest głównym bohaterem tej opowieści. A koniec zwiastuje, że największy zwrot autor pozostawił na kolejny tom. Tym bardziej warto czekać, bo to kawał wyśmienitej lektury, a Lemire udowadnia, że jest jednym z najciekawszych autorów współczesnego komiksu. Reszta tutaj.

GRASS KINGS #2 (SPRAWDŹ)

Jarosław Kowal, Soundrive: Powrót do Królestwa Traw przynosi wiele zmian – może nie od razu da się je przyswoić, ale nie trzeba też dużego samozaparcia, żeby wciągnąć się w nową, równie fascynującą narrację. Podobnie jak pierwszy tom, tak i drugi pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi, ale tym razem nie tylko o treść, lecz również o formę. Pasjonujące jest to, że czytelnicy „Grass Kings” mogą się zastanawiać nie tylko nad tym, co Kindt i Jenkins opowiedzą następnym razem, ale także nad tym, w jaki zrobią to sposób. Całość tutaj.

GIANT DAYS #6 (SPRAWDŹ)

Krzysztof Strzelecki, Mechaniczna KulturacjaAllison z dużą dozą wrażliwości potrafi uchwycić emocje towarzyszące każdemu człowiekowi w tym dramatycznym momencie, niekiedy rozciągającym się na lata, kiedy wchodzi w etap dorosłości. Autor oddaje tę mieszankę grozy i fascynacji, świetnie prezentując je w postaci kolejnych zmagań bohaterek. 6. tom Giant Days to powrót na właściwe tory – to świetna obyczajówka, błyskotliwie opowiedziana i oparta na barkach wyrazistych bohaterek. Gorąco zachęcam – jeśli jeszcze nie znacie tej serii – sięgnijcie po 1. tom i dajcie się wciągnąć. Ciąg dalszy tutaj.

NIENAWIDZĘ BAŚNIOWA #2 (SPRAWDŹ)

Joanna Walczak, Poltergeist: Drugi tom przygód niezwyciężonej Gertrude, spokojnie można postawić obok pierwszego i podobnie można go komentować. Jest to historia tak absurdalna, że z pewnością znajdzie, i ma już swoich miłośników. Więc dla nich Fujowy żywot będzie równie dobry, a nawet lepszy niż pierwszy. Reszta tutaj.

ODRODZENIE #4 (SPRAWDŹ)

Joanna Wiśniewska, Menażeria: Równie mocną stroną serii co fabuła są realistyczne, mocne, wręcz drastyczne, a czasem poetyckie rysunki Nortona oddające klimat klaustrofobicznego miasteczka. Krwawe sceny tortur i morderstw przeplatają się z zamglonymi pejzażami leśnych ostępów i kadrami z pogranicza jawy i snu. Dominują chłodne barwy – błękity, indygo i szarości, ożywiane czerwienią krwi. Oraz biel. Biel śniegu spowija plansze, nadając im surrealistycznej atmosfery grozy. „Ucieczka do Wisconsin” potwierdza wysoki poziom, na którym stoi nietuzinkowa i oryginalna seria Seeleya i Nortona. Całość tutaj.

MONSTRESSA #3 (SPRAWDŹ)

Sara Glanc, Kosz z Książkami: Komiks zachwyca pod względem wizualnym – to chyba jedna z najładniejszych serii jakie znam. Uwielbiam w niej wszystko, poczynając od projektów postaci, po pełne detali stroje i tła. Świat, który przemierzają Maika i jej towarzysze, mimo iż przepełniony magią i niezwykłymi technologiami, wydaje się tak żywy jak to tylko możliwe na kartach komiksu. „Monstressa” nieustannie mnie zachwyca – bogactwem świata, wciągającą historią, nietuzinkowymi bohaterami i oczywiście fenomenalnymi rysunkami. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy przygód Maiki Półwilk i monstrum żyjącego w jej ciele. Ciąg dalszy tutaj.

PIJAK (SPRAWDŹ)

Marta Kowal, Zaczytana mama: Alkoholizm jest straszną chorobą, która niszczy życie uzależnionego i jego najbliższych. Tutaj możemy ją obserwować z perspektywy artysty, który przy okazji marnuje swój talent. I zamiast pławić się w chwale i szacunku, upodlony pisarz kryje się w mroku, dotyka zimnego dna i daje się otulić rozpaczy. Mocna, przejmująca rzecz. Przeczytajcie koniecznie. Reszta tutaj.

KONIEC ZXXXANEGO ŚWIATA (SPRAWDŹ)

Łukasz Chmielewski, Aktivist: „Koniec zXXXanego świata” jest ciekawą próba oddania trudów wchodzenia w dorosłość na początku XXI wieku. Fabuła Forsmana łączy w sobie afirmację i krytykę patologicznych zachowań, których źródła leżą w rodzinie, społeczeństwie i popkulturze. Przemoc zostaje pokazana nie tylko jako łatwa i atrakcyjna forma komunikacji ze światem, ale w zasadzie jako jedyna możliwa forma, nawet nie buntu a zwykłej reakcji i autoekspresji. Całość tutaj.

GŁĘBIA #4 (SPRAWDŹ)

Wojtek Rozmus, Avalon – Marvel Comics: Historia nieco zwalnia, ale nie brak tu dynamicznych scen akcji i wydarzeń kluczowych dla całości. Remender ma chwilę na przemyślenie, dokąd to wszystko tak naprawdę zmierza, czy po tylu niepowodzeniach, naszych bohaterów może spotkać jeszcze coś dobrego? Czy w tak pesymistycznym świecie, ziści się optymistyczna wizja przyszłości naszej głównej bohaterki? Album spokojnie mogę polecić dotychczasowym fanom serii, a osobom, które nie miały szansy jej poznać, z czystym sumieniem jestem w stanie zachęcić do sięgnięcia po dotychczasowe przygody rodziny Caine’ów. Ciąg dalszy tutaj.

JAMES BOND #2 (SPRAWDŹ)

Tymoteusz Wronka, Aleja Komiksu: Bond tworzony przez Ellisa to ta sama kategoria, co najnowsze filmy z Daniel Craigiem w roli głównej. Jest odrobina dobrze znanego sznytu, ale fabuła jest znacznie mroczniejsza i nie tak czarno-biała, jak to kiedyś bywało. Sporo jest brutalności i grania emocjami postaci, pokazywania świata znacznie mniej przyjemnego i dwuznacznego. Dla jednych będzie to duży atut. Dla innych, nadal z sentymentem patrzących na postać wykreowaną przez Iana Fleminga, lektura może wywołać odrobinę niesmaku ze względu na „wynaturzony”, uwspółcześniony obraz Jamesa Bonda. Jakby nie było – lektura „Eidolona” potrafi przyciągnąć uwagę tak samo, jak seans w kinie. Reszta tutaj.

ŚMIERĆ STALINA (SPRAWDŹ)

Patryk Wolski, Głos Kultury: Gdy serce Stalina przestało bić, zrodziło to wielkie poruszenie w kraju i stało się jednym z najważniejszych wydarzeń w historii XX wieku. Zakończyło okres bezwzględnego terroru w ZSRR, chociaż pierwsze dni wiązały się z ogromnym chaosem na szczycie władzy, a i ludność cywilna spontanicznie wychodziła na ulice, co też zostało okupione krwią niewinnych. Nury i Robin w komiksie Śmierć Stalina bardzo wiarygodnie ukazali ten krótki okres – aż chciałoby się powiedzieć, że taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. Pytań po dziś dzień będzie na pewno wiele, ale cieszy fakt, że do literatury popularnej trafił również ten komiks. Całość tutaj.

PAN HIGGINS WRACA DO DOMU (SPRAWDŹ)

Karol Sus, Szuflada„Pan Higgins wraca do domu” nie jest pud względem fabuły w żaden sposób odkrywczy. To raczej zabawa konwencją niż próba szukania nowych ścieżek. Tym samym cała historia jest do bólu przewidywalna. A mimo to ma w sobie tę odrobinę magii, którą z tysięcznej opowieści o wampirach potrafi wykrzesać chyba tylko Mignola. Osobną zasługę ma w tym Johnson-Cadwell, którego ekspresyjna kreska bardzo dobrze współgra ze scenariuszem. Ciąg dalszy tutaj.