DEADLY CLASS #1 (DODAJ DO KOSZYKA)

Michał Lipka, Książkarnia: Akcja akcją, klimat klimatem ale psychologia bohaterów i ich przemyślenia stoją na naprawdę niezłym poziomie. Lepszym, niż w większości podobnych komiksów. Całość to także całkiem udana satyra na życie w liceum, bardziej przypominające więzienie niż cokolwiek innego. Ale zarówno ci, którzy wspominają szkołę średnią ze zgrzytaniem zębów, jak i ci mający w oku łezkę sentymentu, gdy o niej mówią, znajdą tu coś dla siebie. Ważne, żeby lubili thrillery z dobrym zapleczem obyczajowym. tutaj.

Gameplay: Deadly Class całkowicie mną pozamiatał. Jest jedną z najlepszych rzeczy jakie kiedykolwiek czytałem, oglądałem czy w jakikolwiek sposób odbierałem. Skrycie modle się do wszystkich bogów w których nie wierzę, aby ta seria utrzymała poziom. O tym, że znajdzie się w Top10 na rok 2019 jestem całkowicie przekonany. tutaj.

Tomasz Kuzia, Fakt 24: Dlaczego komiks ten zasłużył sobie na tyle ochów i achów? Powodów jest kilka. Z jednej strony, to sentymentalna podróż i hołd oddany przez jego twórców latom 80-tym. Czasom ich młodości, deskorolek i punkowych kapel takich jak Black Flag czy Exploited. Nie ukrywam, że też słuchałem tych grup. Drugi powód to fabuła, która od początku jest nieprzewidywalna i powoduje, że szybko przewracamy kolejne strony. I wreszcie, po trzecie, to KAWAŁ ŚWIETNIE NARYSOWANEJ HISTORII! tutaj.

Leniwa Popkultura: Komiks nie byłby w połowie tak dobry, jak jest – gdyby nie rysunki Wesa Craiga oraz kolory, jakie dobrał do nich Lee Loughridge. „Deadly Class” prezentuje się więcej niż obłędnie. Co prawda początkowo trzeba przyzwyczaić się do nieco uproszczonych twarzy bohaterów – ale gdy spojrzy się poza nie. O mamciu. Tyle dobra ile tutaj się nam serwuje, ciężko znaleźć gdziekolwiek indziej. tutaj.

PAPER GIRLS #5 (DODAJ DO KOSZYKA)

Marcin Andrys, Paradoks: Twórca Sagi nie pozwala sobie nawet na odrobinę przestoju i dynamicznie brnie do przodu, wciąż dbając o spójność opowieści, mimo wyskakujących znienacka różnych inkarnacji dziewczyn. Piąty tom również nie odbiega pod tym względem od pozostałych. A finał, jak to już Vaughan ma w zwyczaju, zapowiada większe emocje. Zwłaszcza że na tym kumpelsko-przyjacielskim monolicie pojawia się rysa. tutaj.

Michał Lipka, Książkarnia: „Paper Girls” to po prostu kawał dobrego, niegłupiego komiksu rozrywkowego. Coś innego od mainstremowych zeszytówek superhero, co wciąga, intryguje i ma w sobie prawdziwą siłę, a zarazem rzecz, która nie rozczaruje fana szybkich akcji, spektakularnych popisów i epickich scen. Aż szkoda, że kolejny tom będzie ostatnim. tutaj.

GRASS KINGS #2 (DODAJ DO KOSZYKA)

Michał Lipka, Książkarnia: Opowieść o Królestwie Traw ma wszystko to, czego oczekuje się od podobnych historii – ciekawych bohaterów, których sekrety odkrywamy powoli, charakterystyczne miejsce akcji, dużo tajemnic, sporo wydarzeń… A wszystko to poprowadzone odpowiednio szybko, kiedy fabuła tego wymaga, ale też i należycie leniwie, kiedy potrzeba i jakże znakomicie zilustrowane, w sposób realistyczny, choć pełen ujmującej niechlujności, widocznej głównie w warstwie kolorystycznej. tutaj.

GIANT DAYS #6 (DODAJ DO KOSZYKA)

Michał Lipka, Książkarnia: W skrócie: po prostu kawał dobrej, wyrazistej komedii obyczajowej. Nie tylko dla tych, którzy wkraczają właśnie w dorosłe, samodzielne życie. Jak na tak zgrany temat, całość jest po prostu zadziwiająco świetna i nawet jeśli myślicie, że za dużo widzieliście już takich historii, sięgnijcie po „Giant Days”. Warto. tutaj.

ODRODZENIE #4 (DODAJ DO KOSZYKA)

Tomasz Bazylewicz, WhatNext: W ogólnym zalewie dość sztampowych i powtarzalnych fabuł z rynku amerykańskiego, mamy dla odmiany do czynienia z dość oryginalnym i ciekawym pomysłem. Wyrwana z kontekstu lektura zachęciła mnie do skompletowania całości, co z ust takiego sceptyka, jak ja i osoby będącej na bakier z klimatami z okolic horroru (dla odmiany SF bardzo cenię) jest chyba najlepszą rekomendacjątutaj.

Jarosław Kowal, Soundrive: Pozornie „Odrodzenie” może wyglądać na komiks schematyczny, sięgający po sprawdzone wątki fabularne i obiecujący wielkie zaskoczenie tym, którzy dotrwają do samego końca. Te cztery tomy pokazały jednak, że klisze pracują na usługach Seeley’a, a odwoływanie się do nich to zastawianie sideł na czytelnika i wciąganie go coraz głębiej w fascynującą opowieść. tutaj.

NIENAWIDZĘ BAŚNIOWA #2 (DODAJ DO KOSZYKA)

Kuba Oleksak, Kolorowe Zeszyty: Podsumowując, jeśli podszedł wam pierwszy tom to nie wahajcie się – dwójka jest moim zdaniem nawet lepsza pod pewnymi względami. tutaj.

Tomasz Bazylewicz, Pad Portal: Ta pociesznie rysowana, pełna nietypowego humoru historia złapała mnie z zaskoczenia. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, więc nie oczekiwałem zasadniczo niczego. A tak, przyszło mi przeczytać komiks, przy którym pośmiałem się całkiem często, wręcz wprost proporcjonalnie do obitych gęb na każdej stronie. Jednym słowem zabawa przednia. tutaj.

ROYAL CITY #1 (DODAJ DO KOSZYKA)

Sylwia Sekret, Głos Kultury: Dawno nie spotkałam się z dziełem, które w sposób tak intensywny, ale i nietypowy opowiadałoby o problemie nieradzenia sobie ze stratą; o tym, jak śmierć członka rodziny wpływa na pozostałych i na całe ich życie. Czy jest dla tego cyklu choć iskierka nadziei na to, że coś tutaj bohaterom się uda? Czy widmo Tommy’ego na zawsze zdefiniuje ich jako osoby? Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy. tutaj.

Łukasz Wasilewski – modny pisarz: Jeff Lemire znany jest głównie jako scenarzysta, ale jest także całkiem utalentowanym rysownikiem. Jego ulotny styl nie pasuje do każdego gatunku, co akurat nie dziwi, bo jest bardzo charakterystyczny. W przypadku osobistej, kameralnej historii takiej jak „Royal City” sprawdza się doskonale. Trudno nie widzieć podobieństwa między rozlewającymi się akwarelowymi kolorami, a zachowaniem bohaterów, którym ważne chwile przeciekają przez palce. Imponuje mi wrażliwość Lemire’a, niezależnie od gatunku, za który się bierze – czekam na więcej. tutaj.

Dominik Szcześniak, Halo komiks: Choć w Royal City autor postawił na nastrój i dość proste operowanie narracją komiksową, to na stronach pierwszych odcinków serii zaprezentował też kilka naprawdę efektownych – choć cichych i ledwie zauważalnych – zabiegów. W odbiorze tego komiksu bardzo pomaga nienachlany drugi plan, synchronizacja ujęć i narracja, która w pewnym momencie ukazana jest na dwa sposoby. Royal City jest najdojrzalszym dziełem Lemire’a, z jakim dane mi się było póki co zapoznać. tutaj.

GHOST MONEY (DODAJ DO KOSZYKA)

Igor Trout, Polygamia: „Ghost Money” to przede wszystkim sprawnie opowiedziany thriller szpiegowski o bardzo silnym wydźwięku politycznym. Zwrot akcji goni tu zwrot akcji, a narracja przeskakuje pomiędzy całą plejadą barwnych bohaterów. I choć wszystkie postaci są nieco jednowymiarowe, to akcja gna do przodu tak szybko, że trudno się tym przejmować. Zwłaszcza, że od scenariuszowych płycizn odciągają również rysunki Bertaila. tutaj.

Dawid Śmigielski, Menażeria: Bohaterowie z krwi i kości, inteligentny scenariusz i wyborna, realistyczna warstwa wizualna tworzą komiks kompletny. Widowiskowy, dynamiczny, nieprzewidywalny, pełen zwrotów akcji i dramatycznych wydarzeń. Krytyczny wobec sił rządzących niepodzielnie naszym globem i starających się na wszelki możliwy sposób wpływać na nasze wybory. tutaj.