PIJAK (DODAJ DO KOSZYKA)

Michał Lipka, Książkarnia: Całość pod pewnymi względami przypomina mi „Pod mocnym aniołem” Jerzego Pilcha. „Pijak” jednak jest od niego o wiele lepszy. O ile bowiem jeszcze filmowa adaptacja Wojciecha Smarzowskiego jest filmem całkiem niezłym, o tyle powieściowy pierwowzór jest lekturą jedynie pozującą na literaturę wyższą, pseudo ambitnym dziełem bez większego polotu a tym bardziej głębi. Dzieło Hinrichsa, choć też nie do końca spełnione, radzi sobie z tym wyzwaniem o wiele lepiej. Warto je więc poznać i przekonać się i jego niewątpliwej sile wymowy i prawdzie, bijącej ze stron. Reszta tutaj.

GRASS KINGS #1 (DODAJ DO KOSZYKA)

Tomasz Drabik, Mechaniczna Kulturacja: Strona graficzna jest fantastyczna. Kadry wykonane techniką akwarelową na pierwszy rzut oka nie wyróżniają się niczym szczególnym. Obrazy są niechlujne i niewyraźne, brak szczegółów, a całość się wręcz rozmywa. Jest to pierwszy myśl po otwarciu pierwszej strony. Zaraz jednak ustępuje ona miejsca fascynacji, a my – nie wiedząc kiedy – jesteśmy na finale tej historii. Z opuszczoną szczęką zastanawiamy się, kiedy poznamy dalsze losy bohaterów tej dziwnej krainy. Królestwa Grass Kings. Ciąg dalszy tutaj.

Małgorzata Chudziak, Egzaltowana: Nie da się uniknąć w kontekście Grass Kings porównania do innych pozycji poruszających podobną tematykę. Komiksem, jaki przyszedł mi pierwszy do głowy, jest Briggs Land, tam również opowieść skupia się na grupie ludzi pragnących żyć poza systemem. Tu jednak nie ma wątków politycznych i przykrywki dla nielegalnych aktywności. Mieszkańcy Królestwa naprawdę pragną być pozostawieni sami sobie, aby w spokoju i harmonii funkcjonować w swojej małej ojczyźnie. Niestety nie będzie to takie łatwe… Pierwszy album określiłabym jako obiecujący. Scenarzysta wzbudził moje zainteresowanie i mam nadzieję, że uda mu się je podtrzymać w kolejnych tomach. Całość tutaj.

Marcin Waincetel, Czytamy Kryminały: „Grass Kings” to komiksowa seria z niemałym potencjałem, w której ludzkie namiętności potrafią być siłą prawdziwie niszczycielską. Zbrodnicze zagadki przeszłości – ciągle niewyjaśnione – podsycają tylko zainteresowanie tytułem. Opowieść kryminalna, traktująca o prawie i bezprawiu, ale też głęboko uniwersalnych prawdach na temat ludzkiej natury. Ciąg dalszy tutaj.

GIANTS (DODAJ DO KOSZYKA)

Janusz Samborski, BETONiarka: Giants jest z całą pewnością pozycją, którą warto polecić każdemu. Co prawda nie jest to wybitny, górnolotny komiks, lecz zapewnia on sporo rozrywki. Jednakże jego najważniejszym wyróżnikiem spośród innych tego typu pozycji jest fakt, iż los jego bohaterów nie będzie obojętny dla żadnego czytelnika. Reszta tutaj.

Małgorzata Chudziak, Egzaltowana: Lekturę Giants określiłabym jako sympatyczne zajęcie. Historia dwójki braci, w której tle są wielkie, walczące ze sobą potwory, umiliła mi drogę do pracy. Nie określiłabym albumu mianem „must have”, ale jeżeli macie nadmiar gotówki i chcecie poczytać coś dobrego, to jak najbardziej polecam. Kolejnym atutem tej pozycji jest zamknięcie historii w jednym tomie. Zawsze docenia fakt, że po lekturze pierwszego tomu nie właduje się w 100-zeszytową sagę. Ciąg dalszy tutaj.

MONSTRESSA #3 (DODAJ DO KOSZYKA)

Szymon Gumienik, Menażeria: Narracja póki co jest szczęśliwie i konsekwentnie prowadzona, a scenarzystka cały czas panuje nad nieustannie rozwijającą/rozszerzającą się opowieścią. Chyba właśnie ta umiejętność Marjorie Liu decyduje o tylu nagrodach dla serii – w roku 2018 pięć Eisnerów, Harvey i dwie nagrody Hugo, w tym też trzy dla rysowniczki. Trudno nie wyróżnić jednak Sany Takedy za jej sprawne łączenie stylistyk komiksu japońskiego, europejskiego i amerykańskiego, graficznie bezpośrednio nawiązującego do secesji (podbitej dodatkowo elementami steampunka), a pośrednio świetnie ujmującej atmosferę klasycznych obrazów grozy, z wyraźnym wskazaniem na Lovecrafta i jego mitologię Cthulhu. Całość tutaj.

Przemek Pawełek: Moim największym problemem z Monstressą jest fakt, że jest to komiks. Jakże chciałbym zagrać w grę RPG w tym świecie, gdzie przeżywało by się przygody, eksplorowało, popychając naprzód opowieść liczoną w dziesiątkach godzin, przy okazji chłonąć historię świata, chowającą się na omszałych obeliskach, w porzuconych świątyniach, drzemiącą w pamięci żebraków czy wyznawców wyklętych bogów. To świat, który chciałbym przemierzyć i spróbować uratować przed zagładą, na którą pewnie i tak jest skazany. Widzę Monstressę jako materiał na grę, którą świetnie zrobili by Polacy, Ciąg dalszy tutaj.

RAT QUEENS #4 (DODAJ DO KOSZYKA)

Piotr Pocztarek, Movies Room:Chociaż koncepcyjnie niniejszy album przypomina najsłabszy tom pierwszy, to jednak założenia wykonane są tu lepiej. Może wynika to z faktu, że do tego czasu zdążyliśmy już polubić Szczurze Królowe, a może Kurt J. Wiebe wytrenował swój warsztat? Rat Queens tom 4 – Najwyższe fantazjewprowadza świeży powiew do serii, co do której zdania były podzielone. Moim zdaniem wszystkie podjęte decyzje to przysłowiowa „dobra zmiana”. Reszta tutaj.

GIANT DAYS #5 (DODAJ DO KOSZYKA)

Piotr Pocztarek, Movies Room: Giant Days to komiks z klasą – inteligentny, zabawny, niegłupi, zmuszający do myślenia. Wprawdzie tom piąty właściwie nie pcha fabuły do przodu, ale taki przystanek pomiędzy pierwszym i drugim rokiem nauki z pewnością się przyda. To co, kiedy tom szósty? Ciąg dalszy tutaj.

Agata Piedziewicz, Menażeria: Fani „Giant Days” mogą być spokojni – komiks trzyma poziom poprzednich tomów, dalej bawi nas, zaciekawia kolejnymi losami bohaterek i wprowadza nowe wątki, na których wyjaśnienie już czekam z niecierpliwością. W zasadzie miło jest wracać do tej trójki – jeszcze raz zanurzyć się w ich cartoonowym i kolorowym świecie konsekwentnie kreowanym przez Maxa Sarina. I muszę przyznać jeszcze jedno – po piątym tomie nadal nie mam swojej ulubionej postaci. Cenię wyrafinowany cynizm Susan, wzrusza mnie dobroć i zaradność Daisy, lubię nieżyciowość Esther. To jedna z wielu zalet serii – żadna postać nie dominuje, każda ma swój udział w budowanej historii i każda wnosi nowe spojrzenie. Całość tutaj.

WALKA KOBIET (DODAJ DO KOSZYKA)

Tomasz Bazylewicz, WhatNext: Opowieść Walka Kobiet: 150 lat bitwy o wolność, równość i siostrzeństwo to nietypowa lektura pisująca się w nurt komiksu historycznego, zresztą bardzo popularnego w Polsce od kilku lat. Wydawnictwo Non Stop Comics postanowiło skorzystać z okazji i wejść w problematykę, gdzie wcześniej z powodzeniem nabywcę znajdywała Kultura Gniewu, Zin Zin Press czy Egmont. Jako odskocznia od stałej ramówki w postaci przedruków Image Comics i nie tylko, opowieść o bitwie o wolność, równość i siostrzeństwo spełnia swoją rolę należycie i warto rozważyć jego kandydaturę do roli materiału dydaktycznego. Reszta tutaj.

MORT CINDER (DODAJ DO KOSZYKA)

Michał Misztal, ArtPapier: „Mort Cinder” jest komiksem, o którym aż chce się pisać w niemal samych superlatywach, a jeśli nawet jakieś jego elementy składowe zdążyły się zestarzeć, zrobiły to z godnością. Choć wydaje mi się, że do tej pory była to seria w Polsce właściwie nieznana, po lekturze wszystkich odcinków cyklu można stwierdzić, że widniejący na ostatniej stronie okładki napis: „Przed Mignolą… Przed Frankiem Millerem… Był Breccia” nie jest przesadzony. Ciąg dalszy tutaj.

KONIEC ZXXXANEGO ŚWIATA (DODAJ DO KOSZYKA)

Mariusz Wojteczek, Grabarz Polski: Polecam wszystkim, którzy pamiętają jeszcze ten młodzieńczy, nastoletni bunt i czasy kiedy chcieli podpalać świat, ponieważ serdecznie nienawidzili ustalonego porządku. I – rzecz jasna – nic im z tego nie wyszło. Polecam wszystkim, którzy lubią historie kryjące w sobie więcej, niż się to pozornie wydaje, i które mówią w prosty sposób o rzeczach wcale nie tak prostych. Polecam, bo to jedna z ciekawszych premier komiksowych tego roku. Niech Was nie zmyli prosta kreska i niepozorny format, bo „Koniec zxxxanego świata” to naprawdę solidny kawałek komiksu. Reszta tutaj.

Tymoteusz Wronka, NaEkranie: Koniec zXXXanego świata to prosty, a jednocześnie bardzo sugestywny komiks, który porusza poważną i trudną problematykę. Nie daje odpowiedzi, nawet niczego nie sugeruje: daje jedynie przyczynek do zadumy i wyciągnięcia własnych wniosków. Ciąg dalszy tutaj.

NIENAWIDZĘ BAŚNIOWA #1 (DODAJ DO KOSZYKA)

Tymoteusz Wronka, Aleja Komiksu: „Nienawidzę baśniowa” to bardzo specyficzna pozycja, której odbiór w dużej mierze zależy od nastawienia. Jeśli spodziewacie się bezpretensjonalnej masakry nieco w tarantinowskim stylu, sporej dawki absurdu i czarnego humoru, to nie będziecie rozczarowani. Komis Younga to właśnie to i tylko to, ale wykonane w świetnym stylu. Przednia zabawa. Całość tutaj.

Mirosław Skrzydło, NaEkranie: Żyli długo i burzliwie, czyli debiutancki tom serii Nienawidzę baśniowa to prosta i rozbrajająca zabawa. Komiks rozrywkowy dla dorosłych z wyśmienitą oprawą graficzną. Słowem, mała zagłada w świecie bajkowych postaci. Cukierki o smaku śmierci? Czemu nie! Reszta tutaj.