Macie już dość wiecznie powtarzających się, zapętlonych fabuł, bezsensownych, do niczego nie prowadzących bijatyk, płaskich, niespójnych postaci i drewnianych monologów w komiksach superbohaterskich? Szukacie dojrzalszej opowieści skupionej bardziej na bohaterach niż kolejnych wielkich wydarzeniach zmieniających status quo, w której każdy element fabuły jest drobiazgowo przemyślany, zwroty akcji autentycznie zaskakują, a bijatyki to ostateczność? Sięgnijcie zatem po serię „Invincible”, która da wam to wszystko i jeszcze więcej.

Na unikalność superbohaterskiego komiksu Roberta Kirkmana składa się wiele komponentów, wiele z nich to klisze, ale odrestaurowane i zaprezentowane w nowoczesny sposób. Dużo tu brutalności, ale i znakomicie poprowadzonych wątków obyczajowych, dramatycznych momentów, rodzinnych, wzruszających chwil i romantycznych scen. To komiks dla wszystkich: mężczyzn, kobiet, singli, par i małżeństw. A prawdziwość tych słów niech potwierdzi wyimek z miłosnych przeżyć głównych bohaterów, czyli Marka Graysona (Invincible) i Samanthy Eve Wilkins (Atom Eve).

Wyznanie miłości (Invincible #34)

Mark i Eva mieli się ku sobie w zasadzie już od pierwszego spotkania w drugim numerze serii, ale ze względu na inne zobowiązania miłosne pozostawali przez długi czas serdecznymi przyjaciółmi. To nie było też tak, że byli do końca świadomi swych uczuć. Ta wiedza u Marka pojawiła się dopiero w trakcie przymusowego pobytu w równoległym wymiarze, z którego nie mógł się wydostać. Invincible został uratowany przez dorosłe wersje swych przyjaciół z Teen Team, którym zajęło aż piętnaście lat na jego odnalezienie. Wyznanie miłości było dość nietypowe i mało romantyczne.

Pierwszy pocałunek (Invincible #38)

Od nietypowego wyznania do pocałunku zdążyło się wydarzyć kilka nieprzyjemnych rzeczy w superbohaterkim życiu Marka. Ale tak naprawdę od powrotu z równoległej rzeczywistości minęło raptem kilka dni, toteż wypadało odwiedzić Evę, która od jakiegoś czasu przebywała w Afryce i używała swych mocy pomagając tamtejszej ludności. Przywitanie było dość ciepłe, a gorący całus nieoczekiwany. Wspomniałem, że Mark wciąż był w związku z Amber, swoją pierwszą dziewczyną?

Chodzimy ze sobą? (Invincible #43)

Mark i Amber, w przyjaźni i za obopólną zgodą rozstali się (Amber i tak już miała kogoś na celowniku, a ciągłe obowiązki superbohaterskie Marka i tak nie pozwalały im być razem). Gdy Eva się o tym dowiedziała, zareagowała dość nieprzewidywalnie i mało racjonalnie, ale przynajmniej zabawnie.

Oficjalnie razem (Invincible #50)

Mark przyznał się Evie co zaszło w innym wymiarze, toteż doszło między nimi do kłótni, padł foch i nastały ciche chwile. Nic jednak tak nie zbliża jak wspólny problem i kryzys, który tym razem miał oblicze Cecila Steadmana, szefa Światowej Agencji Bezpieczeństwa. Po jego częściowym zażegnaniu, doszło do bardzo miłej rozmowy.

Pierwsza randka (Invincible #54)

Życie superbohatera jest do kitu, kiedy trzeba je pogodzić z życiem osobistym. Ale, że Mark i Eva przynależą do tej grupy, w końcu udało im się wyrwać na romantyczny pobyt do Paryża. Pomimo niespodziewanej podróży w przyszłość, randka udała się wyśmienicie.

Pierwszy seks (Invincible #55)

No a po wyśmienitej randce przyszedł czas na zerwanie kwiatka. Rwanie trwało przez cały numer.

Na skraju śmierci (Invincible #64)

W numerach 60-64 Robert Kirkman zaserwował jeden z najcięższych i najbrutalniejszych okresów w życiu Invincible’a. Finał był dziki i krwawy, sporo osób straciło życie, kilka minimalnie otarło się o śmierć, w tym Eva i Mark.

Rozmiar się nie liczy (Invincible #78)

Wojna Viltrumiańska trwała ponad rok i tyle też Mark Grayson spędził poza Ziemią. Eva w tym czasie przeszła wiele trudnych chwil i trochę się przez to zaniedbała. Ale miłość to potężna broń, nieznająca żadnych przeszkód. Przekonajcie się sami.

Moce powracają (Invincible #97)

W wyniku wystawienia się na działanie groźnego wirusa, Mark traci swoje moce. Rekonwalescencja trwała dość długo a moce powracają w najmniej oczekiwanym momencie.

Daleko i w górę (Invincible #117)

Od czasów pierwszego numeru na Ziemi wiele się zmieniło. Jedne rzeczy na lepsze, inne na gorsze, a kilka zupełnie nie po nosie Marka i Evy. Będąc zupełnie bezradnymi wobec zmian, postanawiają opuścić Ziemię i udać się na Telescrię, planetę-stolicę Koalicji Planet. W trakcie wylotu dochodzi do romantycznej, w ten rodzinny sposób, sceny.

A na koniec wybór najciekawszych romantycznych i rodzinnych okładek z całej serii.